Czy demony naprawdę istnieją?

Jedne z najczęściej zadawanych pytań w e-mailach i podczas bardzo popularnego talk show brzmią “Czy naprawdę istnieją takie rzeczy, jak demony?” i “Czy może ucierpieć ludzka dusza?”. Teraz odpowiedź może zależeć od tego, o co pytasz i z kim rozmawiasz. Każdy z nas może mieć odmienne zdanie, jeśli chodzi o paranormalne dziedziny, i demony z pewnością nie stanowią wyjątku.

Przez ponad 30 lat zaangażowany byłem w zamieszany w taki czy inny sposób w sprawy tyczące się zjawisk paranormalnych. Wielokrotnie miałem własne osobiste doświadczenia zajmujące się “inną stroną” obydwu rodzajów ludzkich dusz i bardzo różnymi ich ciemnymi stronami, o których w judaizmie i chrześcijaństwie mówi się jako o demonach. W islamie nazywa się ich złymi dżinami. W innych religiach są one uważane za złe bóstwa. Punktem wspólnym jest to, że najwięcej religii ma w swoim systemie wierzeń pewien rodzaj złego ducha (uwaga: stwierdziłem “najwięcej ze wszystkich”). Niektóre tylko wierzą w to [zło] tkwiące w ludzkiej duszy, a inne nie mają zdania na ten temat. Tak, złe duchy, demony, dżiny, i tak dalej… nie są czymś, co właśnie powstało, nie były przekazywane na przestrzeni dziejów. Czy więc naprawdę istnieją?

Moje osobiste przeżycia od ukończenia 4 roku życia do chwili obecnej dotyczą wielu rodzajów doświadczeń paranormalnych spośród tych wcześniej wymienionych. Oczywiście widziałem i spotykałem wiele ludzkich duchów, ale w wielu przypadkach spotykałem również demony. Stałem dosłownie twarzą w twarz z demonami. Gdy przeżywasz takie doświadczenie, całkowicie zmienia ono twoje życie. Sprawia, że decydujesz się na kontynuowanie tego bądź porzucenie tej działalności. Oczywiście powinieneś poznać moją decyzję, jeśli nie, w takim razie zostanę i będę nadal pomagał innym, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji. Domyślam się, że nie mogę i nigdy nie przekonam innych o prawdziwości tego wszystkiego, ale wiem, że to, czego doświadczyłem, było bardzo prawdziwe i bardzo przerażające. A jeśli jesteś badaczem zjawisk nadprzyrodzonych lub chciałbyś nim zostać, lepiej przygotuj się na to, że pewnego dnia spotkasz się z czymś tak złowieszczym i mrocznym, że również będziesz musiał podjąć decyzję. Ten typ pracy nie jest przeznaczony dla każdego, ale dla niektórych z nas, dlatego takie decyzje należy podejmować z rozwagą. Ponieważ to nie jesteś tylko ty, ale także twoja rodzina, członkowie zespołu, których twoja decyzja także będzie dotyczyć.

BafometIstniały pewne udokumentowane dowody dotyczące Johna bella i jego rodziny. wielu znany był jako “Bell Witch”. Wielu ludzi sądzi, że był to jeden z najstarszych zarejestrowanych demonicznych przypadków. Tyle samo sądzi, że był to właśnie zły ludzki duch, ja jednak z powodu zarejestrowanych wydarzeń sądzę, że był to bardzo silny demon. Inny zarejestrowany przypadek to ten znany szerokiej publiczności z filmu “Egzorcysta”, który oparty został o wydarzenia dotyczące rzeczywistego opętania. To się dzieje, gdy demon opanowuje ciało osoby, która naprawdę istniała, i takie wydarzenia mają miejsce do dziś. W 1999 lub na początku 2000 roku kilku duchownych w Rzymie przyprowadziło dziewczynę, która była prawdopodobnie opętana. Teraz nie wystarczy tylko podskakiwać i krzyczeć, musi również zostać przeprowadzone wiele testów, by przekonać Kościół, że osoba jest opętana przez demona. Młoda kobieta została zakwalifikowana do przeprowadzenia egzorcyzmu. Według relacji prasowej, kobieta została przyprowadzona do papieża Jana Pawła II, który próbował odpędzić demona, jednak bez skutku. Stwierdzono, że nie mógł tego zrobić z powodu swojego złego stanu zdrowia i że był w tamtej chwili zbyt słaby. Pewien duchowny stwierdził, że dziewczyna mówi w nieznanym mu języku, posiada ogromną siłę, a na jej ciele bez wyraźnej przyczyny pojawiają się ślady, ona zaś bezcześci przedmioty należące do kościoła. Były to wystarczające czerwone flagi, by zwrócić uwagę Kościoła. Innymi może być to, że wywołujesz złowrogiej natury drapiące dźwięki dochodzące ze ścian (co równie dobrze może oznaczać, że jest to czyjeś ulubione miejsce), drapiesz innych, gryziesz, podpalasz, bardzo ciężkie meble przenosisz ręcznie lub siłą własnej woli, unosisz siłą woli inne osoby, wydzielasz obrzydliwe zapachy przypominające zapach siarki, gnijącego mięsa, kanału ściekowego, sprowadzasz śmierć, wywołujesz inne zdarzenia. Starasz się jednak wykluczyć naturalne zdarzenia.

Często możemy wyciągać pochopne wnioski lub założenia, że każdy dźwięk i zapach powiązany jest z nawiedzonym miejscem, szczególnie przez demony. Pomyśl o tym w ten sposób, ktoś mówi ci, że czuje w konkretnym miejscu przykry zapach. Moją pierwszą myślą jest zbadanie, czy nie przecieka kanał ściekowy lub czy pod domem nie leży martwe zwierzę. A co ze stukaniem dochodzącym ze ścian? To mogły być tylko rury wodociągowe, które zostały uszkodzone i z powodu nacisku przesuwają się i walą lub wbijają w ściany. Przede wszystkim musisz mieć pewność, że zajmujesz się czymś, co jest paranormalne i nie normalne. Jeżeli jednak wykluczysz normalne zdarzenia, wtedy jako badacz uważaj i obserwuj i wzmóż swoją czujność, jako że sytuacja może się szybko pogorszyć.

Jeżeli nauczysz się czegokolwiek z tego krótkiego artykułu, mam nadzieję, że rozpoznasz podczas badania przeczące znaki. Zbyt wiele razy badacze wchodzili w sytuacje, które przyprawiały ich o zaskoczenie i odbijały sie nie tylko na ich klientach, ale także i na zespołach badawczych. Bądź świadom swoich klientów i dyspozycji umysłowych członków twojego zespołu. Wiele razy zauważysz w przypadku demonów, że podczas śledztwa nastroje będą się zmieniać. Zanotuj niezwykłe zmiany w osobowościach wszystkich zainteresowanych. Gdy stawisz czoło demonicznej sytuacji, jesli będziesz wiedział, co robić, nie używaj prowokacji religijnej i nie próbuj stawiać czoła bytowi. Skontaktuj się z kimś, kto jest bardzo obeznany w zajmowaniu się takimi sytuacjami. Nigdy nie bój się cofać w śledztwie i szukać pomocy, ona jest tym, czego w kłopocie można dostać najwięcej. Na koniec, powinieneś trzymać z dala od śledztwa i udzielać informacji i powinieneś pocieszać klienta, którego nie zostawisz samego, musisz jednak otrzymać od kogoś dodatkową pomoc, którą jest wiedza o sytuacji. Osobiście nie wnioskowałbym o informowanie klienta, który jest wolny od demona, tylko doświadczonej osoby, od której w tym przypadku otrzymasz pomoc.

Źródło – paranormalium.pl

Watykan Księgi Zabronione

Pewnego dnia wpadł do mnie znajomy i poprosił, zeby poszukać czegoś na temat magi, aniołów itp. Koniecznie chciał, zeby znaleźć cokolwiek, najbardziej zależało mu na oryginalnych tekstach z ksiąg, które były spisane na kartce, którą otrzymałem. Nie ma sprawy stary, zaraz coś znajde – powiedziałem. I tu niespodzianka. Nic, kompletnie nic. Szukałem czegoś, co zaginęło lub było ścigane przez księży i pilnie strzeżone w Watykanie lub innych miejscach, albo istnienie sprowadzało się do kilku egzemplarzy na świecie… Podam przykład:

“CODEX DAEMONICUS” – księga powstała w 1516r. Zakazana aż do 1926r. kiedy ukazała się w Paryżu nakładem wydawnictwa IBID PRESS(bez tzw. “ostatniego zakazanego ustępu”). Jedyny nie okrojony egzemplarz przechowywany jest w tajnej skrytce w Bibliotece Watykańskiej.

“KSIĘGA SALAMANDRY” – Była potężniejsza niż Biblia. Biblia stwierdza edynie iż cuda się zdarzają. Zaś Księga Salamandry mówi czym są te cuda i jak je osiągnąć. Zaginęła w VIII wieku, pojawia się w XVII wieku w Bawarii w rękach (nie mogłem tego przeczytać). Odnaleziona w 1882r. trafia do rąk jezuity Xaviera Martiniego. Zostaje ukryta w Wenecji. Niekompletna odnaleziona przez hitlerowców, którzy prowadzili nad nią badania w obozach koncentracyjnych.

“CTHAAT AQUADINGEN” – Niby fikcyjna. Jednak są trzy egzemplarze. Jeden znajduje się w British Museum. Pokryta ludzką skórą zawiera ok. 700 stronic. Jest ich znacznie więcej, ale nie będę się rozpisywał.

“PRZEKSZTAŃCÓW PSZANIEC PIEKIELNY” – Demonologiczna księga ze średniowiecza jedna z siedmiu mrocznych księg

Jeżeli ktoś ma więcej informacji na temat owych ksiąg zapraszam Tutaj

Źródło – http://niewyjasnione.blog.onet.pl

Okultyzm – Prolog

Okultyzm (łac. occulo — ukrywać, trzymać w tajemnicy; occultus — schowany, ukryty, tajemny) — doktryny ezoteryczne, które zakładają istnienie w człowieku i przyrodzie sił tajemnych, nieznanych i bada możliwości ich wykorzystania, oznacza rzecz “tajemną”, “niedostępną”. Okultyzm nazywa się również wiedzą tajemną (scientia occulta).

Zjawiska paranormalne badane przez okultystów stanowią przedmiot zainteresowania parapsychologii i psychotroniki.

Zjawiska, którymi zajmują się okultyści są znane i w różnej mierze akceptowane w niektórych światowych religiach, np. buddyzmie (tantra), hinduizmie, islamie (głównie w sufizmie), judaizmie (kabała).

Jako system wiedzy, okultyzm ujmuje świat i człowieka w dwóch triadach: makrokosmosu (świat duchowy, astralny i eteryczno-fizyczny) i mikrokosmosu (duch, dusza i ciało). Jako praktyka, jest systemem metod myślowych, uczuciowych, wolicjonalnych i fizjologicznych, umożliwiających człowiekowi poznanie, rozwinięcie i wykorzystanie zdolności własnych i mocy innych istot. Oznacza to, że narzędziem poznawczym okultyzmu jest przede wszystkim sam podmiot ludzki. Okultyzm zajmuje się tymi samymi istotami i mocami nadnaturalnymi, z którymi mają do czynienia religie, ale przyjmuje wobec nich postawę poznawczą (gnoza), a w praktyce oddziałuje na nie przez ludzką wolę (magia). “Tajemne moce” badane przez okultyzm są dziś już (lub jeszcze) niezrozumiałe dla większości ludzi, ale stają się przedmiotem stale rosnącego zainteresowania, a w ruchu Nowej Ery (New Age) przeżywają swój renesans. Okultyzm dysponuje licznymi systemami ćwiczeń i medytacji, które mają na celu: 1. przekształcenie sfery biologicznej, społecznej i kulturowej życia człowieka, czyli dezintegrację struktury osobowości człowieka, a także przemianę sfery sensu i wartości (przejście od postawy ekstrawertycznej do introwertycznej), 2. reintegrację na nowym i wyższym poziomie rozwoju, połączoną z indywidualną antycypacją przyszłego poziomu kolektywnego, tj. zmianę ontycznego statusu człowieka (unadczłowieczenie) przez aktualizację nadbudowy duchowej, przemianę duszy i ciała, rozszerzenie i pogłębienie możliwości poznawczych, aksjotycznych i kulturotwórczych. Okultyzm wpłynął również, bezpośrednio lub pośrednio, na powstanie wielu szkół filozoficznych, a także takich nauk, jak np. astronomia (poprzez astrologię) czy chemia (poprzez alchemię). Okultyzm bowiem, podobnie jak nauka, posługiwał się (i posługuje) obserwacją i eksperymentem, tworzy hipotezy i teorie (modele). Wizję świata kreowaną przez okultyzm cechują: spirytualizm, realizm, koncepcja wielopoziomowości bytu, koncepcja hierarchiczności istot, przekonanie o nieskończonych możliwościach rozwoju człowieka i kosmosu (reinkarnacjonizm).

Żródło – wikipedia.pl

Zabawy z duchami…

Kolejna już historia o duchach, ale tym razem nadesłana przez naszą czytelniczkę mailem. Zapraszam do lektury.

Około dwa lata temu z moją koleżanka Anią poszliśmy do Magdy. Był to mały domek jednorodzinny, ale nie do tego zmierzam. Dla zabawy zrobiliśmy plansze do wywoływania duchów, zapaliłyśmy świeczki, zrobiłyśmy klimat i zaczęłyśmy wywoływać duchy. Dom był pusty, byłyśmy w nim tylko my. Przez ten cały czas wywoływania duchów nic się nie działo… do czasu…

Gdy stwierdziłam że ta zabawa jest nudna to przestaliśmy, usiadłyśmy na krzesłach i zaczęłyśmy gadać że duchy nie istnieją, że to tylko mit i fikcja. Nagle tuż zza mnie wyskoczył kauczuk (skakał), bardzo się tego przestraszyłyśmy i wtedy zza drzwiami pokoju w którym przybywałyśmy usłyszałyśmy kroki i zobaczyły cień. Magda i Ania powiedziały że może to Tomek, brat Magdy przyszedł do domu pomyślałam że może to prawda(co prawda od razu mi się wydało to dziwne bo Tomek był dużo wyższy no ale cóż). Magda wzięła telefon i zadzwoniła do swojej mamy z pytaniem czy Tomek miał być dziś w domu, mama Magdy powiedziała że Grzesiek jest teraz razem z nią… Tego było za wiele… wtedy ktoś wybiegł z domu i usłyszałyśmy głośny trzask zamykanych drzwi oraz kroki. Ja ledwo trzymałam się na nogach, a dziewczyny otworzyły drzwi od małej łazienki i wszystkie do niej wbiegłyśmy. Rozpłakałam się, a wtedy ktoś złapał za klamkę z drugiej strony i poszarpał nią. Zaczęłyśmy wrzeszczeć… tak się darliśmy że nie słyszałyśmy już niczego i nie zwracałyśmy na nic uwagę… przez chwilę… Wtedy ktoś inny wbiegł do domu, a był to tata Magdy. Kiedy próbował się do nas dostać to prawie wyrwał drzwi z zawiasów… Pytał się nas co się stało, ale MY nie byłyśmy w stanie nic mu powiedzieć… naprawdę. nic. Z całej historii pamiętam tylko nogi z waty, paraliżujące zimno oraz strach. Nigdy tego nie zapomnę, a od tego wydarzenia mam dziwne wrażenie że cały czas ktoś zemną jest, czuje czyjś wzrok na moim ciele, mam sny w których widuje dziewczynkę z białymi warkoczami, która mnie woła, czegoś chce… na mszy świętej, podczas kazania, kiedy jestem blisko kościoła czuje jakby coś lodowatego było we mnie i krzyczało, w nocy słyszę szepty, drzwi się same otwierają, okna się same otwierają nawet gdy nie ma wiatru i są zamknięte. Przeklinam ten dzień w którym bawiłam się w wywoływanie duchów…

Jeśli byłeś w podobnej sytuacji albo widziałeś inne zjawisko paranormalne to Napisz do nas!

Wyspy Dębów

Już od ponad dwustu lat kolejne grupy poszukiwaczy bezskutecznie usiłują dotrzeć do skarbca zakopanego na dnie starego szybu.

Na jednej z kanadyjskich wysepek znajduje się tajemnicza konstrukcja, która od dwustu lat przyciąga licznych poszukiwaczy skarbów. Usiłują oni dotrzeć do podziemnego skarbca, a przy okazji rozwiązać zagadkę tego majstersztyku budowlanego. Niestety, jak dotąd nikomu się to nie udało.

Odkrycie.

Pewnego letniego dnia 1795 roku Daniel McGinnis, młodzieniec trudniący się rybactwem i uprawą roli, postanowił odetchnąć trochę po dniu ciężkiej pracy. Popłynął łodzią na nie zamieszkaną Wyspę Dębów ( Oak Island ), znajdującą się zaledwie kilkaset metrów od rybackiej wioski Chester. Miał zamiar odpocząć w cieniu starych, rozłożystych dębów, od których wyspa wzięła swą nazwę. Tuż przy wschodnim krańcu wyspy Daniel natknął się na wyjątkowo potężne drzewo z charakterystycznie zakręconą gałęzią, na której wisiały stare bloki i wyciągi okrętowe. Pod drzewem znajdowało się okrągłe zagłębienie – zupełnie jakby ktoś kiedyś w tym miejscu kopał. Wyobraźnia podsunęła Danielowi obraz piratów, którzy ukryli tu swoje skarby. Popłynął więc z powrotem do wioski i wrócił pod drzewo z dwoma kolegami: Paulem Smithem i Anthonym Vaughanem. Trójka przyjaciół przywiozła ze sobą kilofy i łopaty i z miejsca zabrała się do rozkopywania ziemi pod wielkim dębem. Wkrótce stało się jasne, że dziwny dół nie powstał w wyniku naturalnych procesów. Ziemia wewnątrz zagłębienia dawała się łatwo wydobywać, natomiast na brzegach była twarda jak skała, nosiła też ślady uderzeń kilofa. Najwyraźniej ktoś kopał tu już przedtem. Na głębokości około pół metra poszukiwacze skarbów natknęli się na warstwę kamieni przypominających bruk, najwyraźniej ułożonych przez człowieka. Usunęli tę warstwę i kopali dalej. Trzy metry głębiej odkryli platformę ułożoną z dębowych pni podgniłych z wierzchu, jednak mocno osadzonych w ścianach z twardej gliny. Choć usunięcie tej warstwy sprawiło im nieco więcej kłopotów, po kilku godzinach mogli kopać dalej. Na głębokości sześciu metrów dotarli do identycznej warstwy pni. Tym razem wyciągnięcie belek przerosło ich możliwości. Uznali więc, że w trójkę nie są w stanie kopać dalej; postanowili na jakiś czas zapomnieć o skarbie i wrócili do swoich codziennych zajęć.

Ekspedycja.

Wieść i znalezisku na Wyspie Dębów szybko rozniosła się po okolicy. Wkrótce też pewien przedsiębiorca, Simeon Lynds, zorganizował profesjonalną wyprawę poszukiwawczą. Ludzie Lyndsa dokopali się do kilku kolejnych warstw dębowych bali, ułożonych w regularnych, trzymetrowych odstępach. Znaleźli tam również warstwy węgla drzewnego, kitu szkutniczego i włókna kokosowego. Wydobyty kit, jak uznali, wystarczyłby na oszklenie okien w dwudziestu domach. Miejscowy stolarz twierdził zaś, że widział ogromne ilości włókna kokosowego, które wydobyto z szybu. Miejsce szybko zyskało nazwę Szyb Skarbów. Prace szybko posuwały się do przodu, aż do momentu, kiedy kopacze dotarli do 30 metra. Na tej głębokości znaleźli dziwną, kamienną ( prawdopodobnie porfirową ) płytę z tajemniczą inskrypcją, której nikt nie potrafił odczytać. Dno dołu zaczęło się gwałtownie napełniać wodą, chociaż wcześniej wykop był zupełnie suchy. Trochę głębiej na każde dwa kubły wydobywanej ziemi przypadał jeden kubeł wody.

Woda.

Robotnicy zaczęli sondować dno dołu długim żelaznym prętem. Wyczuwalna była twarda przeszkoda rozpościerająca się od ściany do ściany wykopu. Jako, że zapadała już noc, postanowiono rozpocząć prace nazajutrz. O świcie, kiedy robotnicy przybyli na miejsce, ze zgrozą stwierdzili, że wykop napełnił się wodą do wysokości 20 metrów. W żaden sposób nie udawało się jej usunąć wiadrami. Sprowadzono więc pompę, jednak i to nie pomogło – poziom, wody podnosił się zbyt szybko. W obliczu takich trudności prace zarzucono. Następną próbę zbadania wykopu podjęto dopiero w 1849 roku. Powstało wówczas przedsiębiorstwo wydobywcze Truro Company, które zwróciło się o pomoc do odkrywców tajemniczego szybu – Smitha i Voyghnana. Jednak ci starsi już wówczas panowie mogli pomóc ludziom z Truro tylko w jednym: dokładnie wskazali miejsce, w którym przed pięćdziesięciu laty jako pierwsi szukali szczęścia. Jotham B. McCully, dowodzący tą wyprawą, znalazł źródło wody zalewającej Szyb Skarbów. Odkrył sztuczną plażę nad zatoczką, z której system kanałów doprowadzał wodę do dolnych pokładów szybu. Przegrodził więc zatoczkę tamą. W czasie odpływu natknął się na resztki starszej zapory, zbudowanej prawdopodobnie przez budowniczych szybu. Udało mu się także dotrzeć do komnaty, w której znajdowały się skrzynie, niestety niezwykle wysoki przypływ zniszczył jego zaporę, a Truro Company nie miała już pieniędzy na kontynuowanie prac. Tajemnica Szybu Skarbów pozostała więc nierozwiązana. W 1861 roku podjęto kolejna próbę. Tym razem wykopano równoległy szyb tuż obok pierwotnego, jednak szalunek nie wytrzymał naporu wody i gliny i szyb został zasypany. Wówczas zapadła się też pod ziemię znaleziona wcześniej przez ludzi McCully’ego komnata ze skrzyniami. Skarb, który wydawał się być już tak blisko, został powtórnie pogrzebany pod zwałami ziemi. Od tej pory kolejne ekspedycje, jedna za drugą, usiłowały dokopać się do domniemanego skarbca – żadnej się to jednak nie udało. Fred Nolan, rzeczoznawca budowlany i poszukiwacz skarbów, uważa, że tak naprawdę skarb został ukryty nie w szybie, lecz w jakimś innym miejscu. Swoja teorię opiera na występowaniu na wyspie osobliwych kamiennych znaków, których układ, jego zdaniem, może stanowić wskazówkę, gdzie szukać skarbu.

Główne teorie.

Co znajduje się na dnie szybu? Niewątpliwie łatwiej byłoby odpowiedzieć na to pytanie, gdybyśmy wiedzieli, kto go wybudował. Według jednej teorii mogli to być Kartagińczycy i Fenicjanie, którzy docierali na swych łodziach dalej, niż się nam wydaje. Ich architekci nie mieli sobie równych, potrafiliby więc wybudować zarówno szyb, jak i system zalewowy. Nie wiadomo tylko, po co ci antyczni żeglarze mieliby zakopywać swoje skarby tak daleko od domu? Chyba, że przyjmiemy, iż byli to uchodźcy po wojnach punickich, starający się ukryć skarby. Kartaginy jak najdalej od znienawidzonych Rzymian. Z drugiej strony, znaleziony w 1812 roku w Yarmouth w Nowej Szkocji kamień z napisami runicznymi wskazuje na to, że ta część świata odwiedzana była przez wikingów. Być może więc tajemniczy szyb na Wyspie Dębów był grobem jednego z ich przywódców. Warstwy drewna dębowego mogłyby być pozostałością po statku pogrzebowym, który zabrał szczątki wodza do raju wikingów.

Templariusze.

Najbardziej intrygująca jest teoria, według które w całą sprawę zamieszany jest rycerski zakon templariuszy. Kiedy w 1307 roku król Francji Filip Piękny zlikwidował zakon, garstka templariuszy uniknęła pogromu i znalazła schronienie na Orkadach u północnego wybrzeża Szkocji. Być może ci właśnie rycerze mieli pod swoją opieką jakąś część skarbu ukrytego w okolicach Rennes-le-Cheteau we Francji. Być może też ich wyjazd na północ podyktowany był nie tyle obawą o własne życie, co chęcią zabezpieczenia legendarnego skarbu templariuszy przed zachłannością Filipa. Istnieją dowody, że książę Orkad, Henryk, zwracał się o pomoc do weneckich żeglarzy, którzy rzekomo byli w posiadaniu legendarnych map antycznych, słynących z dokładności. Templariusze byli wystarczająco silni, zdyscyplinowani i wytrwali, by dotrzeć aż do Wyspy Dębów. Bez wątpienia też potrafiliby wybudować tam podziemny skarbiec, znani byli bowiem ze swych umiejętności architektonicznych. No i rzecz jasna, mieli co chować.

Inżynieryjny majstersztyk.

Kolejnym “podejrzanym” o zbudowanie szybu jest Francais Drake. Ten słynny żeglarz miał wśród swoje załogi doświadczonych górników z Kornwalii i Devon, mógł więc pokusić się o wybudowanie takiego skarbca. Dysponował też wielkim bogactwem, a wiek bali dębowych ustalony metodą izotopową wskazuje, że Szyb Skarbów został wybudowany właśnie w jego czasach. Inna hipoteza mówi, że kiedy szanse Brytyjczyków na zwycięstwo w amerykańskiej wojnie o niepodległość zaczęły gwałtownie maleć, pewien porucznik saperów został wysłany do Nowej Szkocji z wielką ilością złota. Z pomocą doświadczonych walijskich górników wykopał na Wyspę Dębów skarbiec i złożył tam powierzony mu skarb. Prawdopodobnie dla twórcy konstrukcji wydobycie ukrytego w niej skarbu było banalnie proste – wystarczyłoby zatrzymać napływ wody do szybu albo w jakiś inny, zaplanowany uprzednio sposób, dostać się na jego dno. Jak dotąd jednak nikomu nie udało się tego dokonać. Bez względu na to, co w sobie kryje, Szyb Skarbów jest dziełem inżyniera – geniusza. Być może więc rozwiązanie zagadki szybu jest nawet bardziej niesamowite niż sugerują wszystkie przytoczone powyżej hipotezy.

Tak dziś wygląda wejście do szybu na Wyspie Dębów, który pochłonął niesamowite ilość funduszy i pracy.

W 1916 roku, kiedy zrobiono to zdjęcie, popularna była hipoteza, że na dnie szybu spoczywa skarb jednego z największych piratów – Kapitana Kidda. W owym czasie poszukiwaniami zajmowała się, kierowana przez Fredericka Leandera firma Oak Island Treasure Company. Leander nie zrezygnował z poszukiwań aż do śmierci w 1951 roku. Jedynym osiągnięciem tej ekspedycji poszukiwawczej było wydobycie z głębokości 68 metrów kawałka pergaminu, na którym widniały litery “V I.”

Założona w 1892 roku Oak Island Treasure Company wykopała szereg szybów w nadziei, że łatwiej będzie się dostać do dna Money Pit od dołu niż od góry. W 1965 roku geolog Bob Dunfield wynajął ogromny dźwig wybudował też groblę, by móc dotrzeć na wyspę z ciężkim sprzętem. Jednak nawet ogromna dziura w ziemi, którą wykopał, nie pomogła w dotarciu do dna szybu. Jedynym efektem jego wysiłków było całkowite wyniszczenie ewentualnych śladów i wskazówek, gdzie należy szukać skarbu.

Obecnie poszukiwaniami na Wyspie Dębów zajmuje się organizacja, na czele której stoi kanadyjski milioner David Tobias. Jego wspólnikiem jest Dan Blankeship ( po lewej ), który na zdjęciu stoi obok poszukiwacza skarbów i pisarza Lionela Fanthorpe’a. W tle odwiert 10-X. Mimo ogromnych nakładów i 30 lat pracy również i ta próba odnalezienia skarbu nie przyniosła rezultatów.

Replika kamiennej płyty wydobytej z głębokości 28 metrów. Zaszyfrowany napis na płycie brzmi: “Czterdzieści stóp poniżej ukryte są dwa miliony funtów.” Oryginalny kamień gdzieś się zapodział i wielu sądzi, że napis ten został sfałszowany w celu uzyskania funduszy na kolejną wyprawę poszukiwawczą.

Tajemniczy szyb pochłonął nie tylko wiele fortun, ale i życie kilku osób. W 1965 roku zginęło tu czterech ludzi, którzy wpadli do dołu wypełnionego gazem. W 1976 roku Dan Blankeship, pracujący na głębokości 46 metrów, cudem uszedł z życiem. Tuż pod nim zapadła się stalowa rura odwiertu 10-X. Tylko refleksowi swojego syna, który szybko wyciągnął go za pomocą lin, zawdzięcza Dan życie.

ANALIZA – manuskrypty Bacona.

Niektórzy badacze zastanawiają się, czy wydobyty z głębi na Wyspie Dębów kawałek pergaminu z literami “V I ” nie jest fragmentem rękopisu filozofa i uczonego angielskiego Francisa Bacona. Bacon – który, jak twierdzą niektórzy, mógł być autorem dzieł przypisywanych obecnie Szekspirowi – zbyt dobrze wiedział, jakie ryzyko wiąże się z podpisywaniem kontrowersyjnych dzieł własnym nazwiskiem. Miał też swoje posiadłości w Ameryce i przyjaciół w Nowej Szkocji. W 1937 roku poszukiwacz skarbów Gilbert Hadden odkrył w pobliżu Wyspy Dębów śmietnisko z resztkami starych butli, na których rzekomo odnaleziono ślady rtęci. W jednej ze swoich książek, Sylvy Sylvarum, Bacon wspomina o sposobie konserwowania manuskryptów za pomocą rtęci. Może więc w tajemniczym szybie Bacon ukrył dla potomności swoje bezcenne rękopisy, uprzednio umieściwszy je w pojemnikach z rtęcią?

NOTATNIK – skarb piratów.

W dyskusjach o tajemniczym Szybie Skarbów bardzo często pada nazwisko Williama Kidda – legendarnego kapitana piratów. Zdaniem wielu to on właśnie zakopał tu swoje złoto i kosztowności. Teoria ta jednak ma swoich zagorzałych przeciwników. Według nich, szyb na Wyspie Dębów jest zbyt skomplikowany, żeby mogli zbudować go piraci. Ci ostatni bowiem ukrywali swoje skarby znacznie płycej, nie wkładając w to tak wiele wysiłku. Poza tym Kapitan Kidd nie odniósł wcale tak wielkich sukcesów w swojej karierze pirata. Skazany na śmierć w 1701 roku awanturnik najprawdopodobniej zdołałby ujść z życiem, gdyby tylko miał do zaoferowania coś cennego, czym mógłby się wykupić

Źródło http://niewyjasnione.blog.onet.pl/